Reklamy

Cyborgizacja jest nie tyle nieunikniona, co wręcz pożądana – inkorporacja technologii staje się sposobem uprgade’owania człowieka do wyższej fazy rozwoju, przyspieszaniem opieszałego procesu naturalnej ewolucji. Stawia to postać cyborga w nowym świetle – nie można bać się przecież doskonałości.

Kevin Warwick

Co by było gdyby… – wersja pesymistyczna

Cyberializacja świata może odbyć się zupełnie inaczej. Oczywiście otoczą nas w końcu maszyny przypominające nas kształtem i pomagające nam w życiu codziennym jak i ciężkich pracach, nie tylko fizycznych ale też intelektualnych. Świat będzie się rozwijał w bardzo szybkim tempie, powodując jednak nieodwracalne zmiany w powierzchni Ziemi i w atmosferze. Klęski żywiołowe wywołane szkodliwą działalnością człowieka zmuszą go do ochrony swojego życia pod pancerzem robota. Powietrze będzie pełne szkodliwych substancji i oddychanie nim będzie po prostu niemożliwe. Konieczne będą wszczepione do organizmu filtry oczyszczające, wchłaniające trujące gazy. Przez destrukcyjne działania ludzi na Ziemię człowiek zostanie zmuszony do przyjęcia ciała robota gdyż ciała ludzkie będą zbyt podatne na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych . Przez fakt ciągłej potrzeby rozwoju i ciekawości człowiek ciągle stara się rozwijać technologie ułatwiające mu życie. Konstruując z modelu na model ciekawsze „ulepszacze życia” coraz bardziej odkrywać będzie wszelkie słabości ludzi – bo to te trzeba zastąpić siłą maszyny. Również poza prawem powstawać będą nowe technologie, te jednak ułatwiające włamywanie się do tajnych informacji, do mózgów przypadkowych ludzi i sterowania nimi na swoje potrzeby. Częste będą tego typu ataki terrorystyczne. Człowiek uzależnia się od komputera, następnie uzależni się od maszyn , które sukcesywnie zastąpią ludzkie ręce. Także stosunki międzyludzkie osłabną. Człowiek zastąpiony maszyną może w pewnych sferach przestać się zupełnie liczyć. Nawet tak ludzka, wręcz „życiowa” sfera jak intymność i sex zostaną zastąpione androidami do tego celu zaprogramowanymi, z każdymi umiejętnościami jakie do tej pory poznał człowiek. Połykając odpowiednią pigułkę- połączenie mikroskopijnych robocików inteligentnie docierających do warstw mózgu, odpowiadających za strefę intymności- człowiek osiągać będzie sztucznie wywołany orgazm. Kiedy chce i gdzie chce. Posiadając już ciało androida człowiek będzie chciał je udoskonalać, ulepszać, by nie zawodziło go w żadnych sytuacjach. Zacznie się prześciganie w modzie na cyberciała. Będzie to prowadzić do wprowadzania na rynek cyberciał o różnorodnej jakości. Pojawią się pirackie wersje, mogące wpłynąć na człowieka negatywnie, a nawet go unicestwić. Zachwiane zostaną podstawowe wartości jak poczucie przynależności, bezpieczeństwa, własnej wartości jak i swojego człowieczeństwa. Cyberprzestrzeń zaproponuje bardzo kuszące rozrywki i sztuczne doznania odprężające umysł. Człowiek będzie mógł realizować swoje marzenia w rzeczywistości wirtualnej- tam wyładowywać agresję, frustracje, jak również spełniać fantazje. Bariera między światem technologii i cyberprzestrzeni zostanie zerwana i człowiek zacznie gubić się w świecie realnym uzależniając się od sztucznego. Przestanie zauważać granice uzależniając się od technologii. Osłabionym narodem łatwiej jest manipulować. Niewłaściwe dane dostać się będą mogły w złe ręce i człowiek stworzy z drugiego swojego prywatnego nieświadomego robota- niewolnika. Pospolite społeczeństwo nie ma pojęcia, że jest w świecie wyimaginowanym na potrzeby nowych cybertyranów. Być może zostaną oni uwięzieni w sferze podobnej do maszynerii z „Matrixa” , a do ich mózgu docierać będą sztuczne impulsy symulujące świat, który widzą.


Generowana energia będzie poważnie zagrażać ludzkości dlatego zaczną się intensywne poszukiwania innej planety do osiedlenia. Zapanuje chaos i ludzkość wyniszczy się nawzajem kierując przeciwko sobie maszyny i bomby biologiczne umieszczone w mikrodroidach.

 

 

Co by było gdyby… – wersja optymistyczna

Wyobrażając sobie świat przepełniony cyfrowymi technologiami widzę ludzkość w bardzo zaawansowanym rozwoju. Rozwoju na każdym poziomie. Myślę, że zniknęły by problemy związane z wszelkiego rodzaju przeszczepami, amputacjami, bo przecież każdą część ciała człowieka z wyjątkiem mózgu można zastąpić mechanicznym odpowiednikiem. Ludzie zyskali by życie wydłużone o maksymalną, możliwą do podtrzymania, długość życia mózgu.  Bo przecież tak na prawdę nasze człowieczeństwo zapisane jest w umyśle. Mózg można by było poddać cyborgizacji jedynie do momentu, w którym nie stanie się on jedynie maszyną. Zapisując więc na cyberneuronach prywatne myśli, doświadczenia, zdobytą wiedzę, uczucia, obrazy i wszystko to co nabyte zostało do umysłu drogą własnego, ludzkiego poznania.

Ciało człowieka można by było modyfikować na wiele różnych sposobów. Myślę tutaj o pełnej bądź częściowej cyborgizacji. Ciała niemal niezniszczalne dałyby zapomnieć o chorobach czy innych słabościach. Wybór z pośród mnóstwa modeli „ulepszonych ciał” (bo za pewne twórcy postarali by się o wielki wybór) pozwalał by na usunięcie zagrożeń związanych z wszelkimi złamaniami, urazami dając nam odporność na zagrożenia, które dziś mogą nas zabić (np. upadek z dużej wysokości). Co więcej ciała te mogłyby pozbawić ludzi kompleksów związanych z ich wyglądem. Słowo kompleks usunięto by ze słownika. Wymarzona figura, kolor oczu, włosów, skóry. Każdy z tych dostępnych modeli miał by możliwość zmodyfikowania ich pod kontem przyszłego właściciela. Dałoby to poczucie indywidualizmu, który urzeczywistniałby się w samodzielnym kreowaniu własnego wizerunku. Wielkość cyborgizacji zależałaby od człowieka i jego wolnej woli.
Również umiejętności wzrosły by nieporównywalnie. Dzięki odpowiednim chipom człowiek pozyskiwał by dużo szybciej wiedzę. W zależności od wielkości cyborgizacji, byłaby opcja wszczepienia/ „wgrania” odpowiednich programów dostarczających nam np. zdolności taneczne, biegłość w porozumiewaniu się innymi językami, umiejętności nakierowane na nasze indywidualne potrzeby. Możliwości, które by dawała taka zmiana byłyby spełnieniem naszych dzisiejszych marzeń. Można by uwolnić najgłębsze potrzeby i realizować je, rozwijać się bez ograniczeń i korzystać z życia. Człowiek mógłby się w pełni oddać nauce, poznaniu i doświadczaniu coraz większych wartości. Poświęcić się zgłębianiu epistemologii i uczyć otaczającego nas wszechświata. Zmodyfikowane ciało uwolniło by się od dzisiejszych ograniczeń, więc człowiek bez obaw zwiedzałby kosmos, odległe planety, dna oceanów, najskrytsze zakamarki wszechświata byłyby w zasięgu jego ręki. Może nawet pojawiłaby się szansa na latanie o „własnych siłach”.
Ludzie korzystając z rozwiniętej cyberprzestrzeni na poziomie układu nerwowego wymienialiby się doświadczeniami i zdobytą wiedzą po prostu łącząc się ze sobą dyskretnym kabelkiem. Porównywali by poglądy, szybko i co ważne wspólnie podejmowali konieczne decyzje- podobnie jak bohaterzy i roboty Tachikoma z mangi „Ghost In The Shell”.

Dało by to możliwość doświadczania tego co przeżył ktoś inny lub co myśli ktoś inny identycznie jak on. Komputery łączące nas dziś z innymi na całym świecie, wówczas byłyby w nas. Korzystając z wszechobecnego hot spot-u komunikowalibyśmy się na całym globie, a z odpowiednimi sterownikami może i we wszechświecie. Z taką możliwością kodowania rozmów prywatnych by nie były ogólnodostępne. Ludzkość dzięki takim ułatwieniem komunikacyjnym zbliżyłaby się do siebie. Dzięki rozwiązaniom cyberprzestrzeni ludzie z każdej części świata mogliby spotykać się na ważne posiedzenia, konferencje nie wychodząc z domu- korzystając z hologramów znanych nam z filmów science fiction przenoszących wykreowane osobiście wizualizacje naszego ciała w dowolne miejsce spotkania. Hologram oczywiście całkowicie „żywy” sterowany przez nasz umysł z własnego, wygodnego fotela. Możliwości wspólnych decyzji poprawiałyby jakość życia, zwiększałoby się poczucie stabilności i ogólnego bezpieczeństwa, a te wartości są drogie człowiekowi. Komunikacja byłaby wszechobecna, podobnie jak stabilność, zadomowienie i dostatek.  Zaistniałoby globalne porozumienie i odpowiedzialność zbiorowa za dalsze losy ziemi, możliwość współtworzenia świata indywidualnie, poczucie bycia integralną częścią całej ludzkości.

Role społeczne idąc z postępem na pewno ewoluowałyby częściowo ale podwaliny zostałyby zachowane. Cyberciała miały by możliwości płodzenia potomstwa oraz noszenia ciąży. Co dawałoby możliwość doświadczeń ludzkich z wręcz poprzedniej epoki. Dzieci rodzące się w przyszłości byłyby w stu procentach ludźmi. Ich cyborgizacja rozwijałaby się wraz z nimi pod kontrolą specjalistów. Oznacza to, że również mogłaby nie rozwinąć się wcale, a człowiek byłby cały z krwi i kości. To przecież wolny wybór.
Nad wszechświatem panowałaby pewna struktura władzy składająca się z ludzi i ich wynalazków, projektów , wybieranych przez wszystkich jednocześnie dzięki połączeniu wszystkich więzią jednej społecznej cybersieci. Umożliwiałaby ona swoistą rozmowę w cztery oczy władzy z człowiekiem każdym z osobna jednak w tej samej chwili. Podobną drogą mogłyby docierać najważniejsze doniesienia. Utworzyłoby się coś na wzór globalnego mózgu stworzonego dzięki podłączeniu się do jednej cybersieci każdej jednostki. Świat byłby zaopatrzony w odpowiednie sterowniki i programy ochronne, wykrywające krzywdy dziejące się człowiekowi. Policja globalna byłaby wyposażona w ciała z możliwością włączenia funkcji niewidoczności jak w „Ghost In The Shell”, cztery zabójcze macki, posiadające sztuczną inteligencję niczym wielki antybohater „Spider-man2” Dr. Otto Octavius, ułatwiające im wszelkie pościgi.


Byłaby możliwość poruszania się w powietrzu, biegania po niezwykle wysokich budynkach, skakania z potężnych wysokości. Walki przypominałyby dzisiejsze gry komputerowe ale policja pomimo szybkości rozwoju technologii zawsze byłaby wyposażona w doskonalsze programy. Zaawansowane cyborgizacje podnoszące siłę, zdolności hakerskie itp., które znacznie odbiegały by od ogólnodostępnych, były by przeznaczone wyłącznie dla specjalnie przeszkolonych pracowników służb światowych. Takich jak w/w policja, straż pożarna, agenci od zadań specjalnych, itp.
Wszelkie choroby cywilizacyjne byłyby na bieżąco opanowywane a ludzkość rozwijałaby się w ciągłym dążeniu do szczęścia jednostki, zaspokojeniu potrzeby wiedzy i doznań sfery duchowej. Właśnie sfera duchowa, moralność, poczucie dobra, zła i uczuć ludzkich odróżniałaby cyborga czyli człowieka wzbogaconego o możliwości maszyny od androidów – człekokształtnych maszyn wyręczających nas z ciężkich, skomplikowanych, niebezpiecznych lub po prostu zbyt trudnych dla możliwości naszego mózgu zadań. Androidy działały by wyłącznie z polecenia człowieka, nigdy przeciwko niemu. Maszyny współgrały by z życiem ludzi chroniąc ich i pomagając jak tylko to konieczne.

W życiu każdego kto stałby się cyborgiem zmieniłoby się wiele. Chęć poznania przedłuża życie ludzi. Nowe możliwości rozwijają nowe pomysły, coraz większe osiągnięcia technologiczne przesuwają próg ograniczeń. Dzięki zmianom dostrzegamy to czego wcześniej nie mieliśmy możliwości dostrzec. Rozpoczęło by się coś nowego, nowa era. Ona sama rozwijałaby się ciągle ulepszając swój byt w czasach ludzi-robotów i robotów służącym ludziom.

 

A nam w głowie zaroiło się od…

To w jaki sposób rozwija się teraz cybernetyka i jak może wyglądać świat na prawdę za kilka lat początkowo przedstawiane było  na wielkim ekranie. Jednym z najsłynniejszych cyborgów kina jest Darth Vader z „Gwiezdnych Wojen”- pokonany przez Obi-Wana Kenobiego, wpadł do lawy, przez to stał się połączeniem człowieka i maszyny – tylko specjalny kostium i hełm podtrzymywały jego procesy życiowe.


Kolejnym przykładem może być „Robocop” – mózg połączony z metalowym ciałem. Super policjant, którego mózg został podłączony do ciała robota aby zostać najsilniejszą bronią stróżów prawa, wzorowo zwalcza przestępczość w swoim mieście. Jednak po pewnym czasie zamiast pracować jak maszyna, czego oczekiwali jego twórcy, do głosu zaczęły dochodzić wspomnienia ludzkie. Ostatecznie odzyskał on swą osobowość.

Po tego typu filmach i podobnych (jak  np. „Matrix”) człowiek zaczyna się zastanawiać jak daleko cyfrowość, nowe technologie, wszechobecny Internet i możliwości ingerowania do ludzkiego ciała przedstawiałyby się  na jego osobistym przykładzie.

Gdy człowiek  w jakiejś części zacznie cyborgizować sobie mózg i całe ciało, nabierze umiejętności i możliwości przypisanych robotom. Podwyższy swoją odporność na poziomie każdej sfery, jaka będzie przydatna. Uwolni się od ograniczeń, jakie powoduje ciało ludzkie – tak kruche, łamliwe i delikatne w kontekście maszyny. Osiągnie możliwości do tej pory nieosiągalne, pozostając przy tym sobą, bo przecież cała świadomość ludzka kryje się w mózgu…

Sztuczna inteligencja

Trwają już starania nad stworzeniem autonomicznego urządzenia opartego na sztucznej inteligencji, które potrafi uczyć się, podejmować inteligentne decyzje oraz modyfikować swoje zachowanie w zależności od bodźców zewnętrznych. Taka inteligencja opiera się najczęściej na wiedzy i doświadczeniu człowieka, które przekazywane są w formie wzorców zachowania, reguł lub algorytmów. Niestety przez to nie jest w stanie bronić się przed potęgą współczesnych wirusów komputerowych.
Kaspersky Lab w 2009 roku stworzył system Cyber Helper, który ma za zadanie automatycznie zwalczać szkodliwe oprogramowania. Autonomiczne moduły wymieniają między sobą informacje, uczą się w oparciu o swoją wiedzę i wyniki własnych analiz, a nawet okresowo wyłapują błędy analityków. Pojawiły się  już elektryczne organizmy mające własne DNA… Jeden z artykułów na portalu Wirtualna Polska wspomina o nowych robotach sterowanych ludzkimi neuronami.
Kevin Warwick, dziekan wydziału cybernetyki uniwersytetu w Reading w Anglii, pierwszy podjął się wszczepienia sobie pod skórę mikronadajnika, który pozwalał na rozpoznawanie go przez sieci komputerów swojego laboratorium.

W 2002 roku Warwick poddał się drugiej już operacji, podczas której wszczepiono mu drugi chip, na znacznie wyższym poziomie zaawansowania technologicznego, który pozwalał na sprawne komunikowanie się z komputerem. Podobny chip wszczepiono również jego żonie, co sprawiło, że stali się pierwszą cyberrodziną, która mogła komunikować się poprzez bezpośrednie połączenie układów nerwowych.

Dzisiejsze cyborgi

Na progu wielkiego rozwoju sieci Internetu i technologii otwiera się przed nami wachlarz coraz ciekawszych rozwiązań technologicznych związanych z prawie każdą dziedziną życia człowieka. Chodzi przede wszystkim o dobro człowieka, o życie i możliwe choroby, jego wygodę, ulepszenie życia codziennego, nieograniczony dostęp do sieci i powszechnie dostępną informację.

Sztab fachowców pracuje nad możliwościami zastąpienie różnych ludzkich organów lub nawet kończyn implantami elektronicznymi i protezami  tak zaawansowanymi technologicznie, że potrafią odbierać sygnały z mózgu i przesyłać je w drugą stronę. Wszystko pracuje jak „normalnie”. W życie człowieka wstępuje już na dobre cyborgizacja.

Pojęcie cyborg pojawiło się pierwszy raz w artykule dwóch naukowców w 1960 r. napisanym przez Manfreda Clynesa i Nathana Kline’a. Problem, który opisywali dotyczył przystosowania ludzkiego ciała do wypraw kosmicznych. Zaproponowali aby to człowiek dostosował swoje ciało do warunków kosmicznych, a nie uzależniał się od maszyn, które go tam zabierają i utrzymują przy życiu jednocześnie. Ich pomysłem modyfikacji ludzkiego organizmu było między innymi ogniwo paliwowe w miejscu płuc. Po wielu badaniach wskazujących obszary potencjalnych modyfikacji uznali oni, że ówczesna nauka była poza zasięgiem wprowadzenia ich w życie.

Dziś medycyna wyróżnia już dwa rodzaje cyborgizacji- odtwarzającą i potęgującą. Technologie odtwarzające pozwalają na odzyskanie funkcji utraconych, organów albo kończyn. Przywrócone możliwości są co najmniej na średnim poziomie (najczęściej jednak przywracane całkowicie). Natomiast potęgujące polegają na osiągnięciu maksymalnej wydajności przy minimalnym wkładzie energii. Tego typu protezę ma Oscar Pistorius –południowoafrykański niepełnosprawny biegacz.

Niejaki  Stelarc wszczepił sobie w lewym przedramieniu sztucznie wyhodowane ucho.

Poprzednio podłączył swój układ mięśniowy do stymulatorów, które były połączone z Internetem. Eksperyment ten polegał na zdalnym sterowaniu pojedynczymi mięśniami Stelarca przez pewną stronę internetową. Użytkownik musiał być tylko zalogowany. Powracały też bodźce zwrotne od artysty. Jak sam powiedział był to dla niego „wirtualny system nerwowy”.

Jak widać początki ingerencji w ciało ludzkie są już za nami. Pytanie tylko jak szybko się rozwiną…?